Muzyka / Nowości / Teledyski

Z czym żegna się Keaton Henson w „Epilogue”?

napisane przez Daria Solich, 16 kwietnia 2017
fot. Lawrence Alkin Gallery

Keaton Henson, londyński grafik, poeta i przede wszystkim również muzyk, znany jest z intymności, tajemniczości i melancholii bijących z jego prac. Na swoim koncie ma cztery długogrające albumy, w tym wydany w połowie września „Kindly Now”. W czwartek artysta podzielił się z nami nowym, mocno zagadkowym utworem.

Epilog jest posłowiem, dodatkiem, który domyka pewien rozdział, któremu potrzebne jest słowo komentarza. To własnie na taki tytuł zdecydował się Keaton Henson dla swojej najnowszej piosenki. W „Epilogue” nie brakuje charakterystycznego dla Brytyjczyka klimatu zrezygnowania. Ponad sześciominutowy twór to fortepianowa ballada, która rozwija się do mini symfonii.

Utwór idealnie uzupełnia obraz nakręcony przez Willa Hanke. Przedstawia Hensona w podróży. Być może odjeżdżającego, opuszczającego jakieś miejsce. W pewnym momencie klip zostaje nadwątlony ogniem, by w ostateczności zostawić słuchacza z tlącą się kartą.

Bardziej oczywistego pożegnania Keaton nie mógł nam dostarczyć. Co ono może oznaczać? Zamknięcie ery związanej z „Kindly Now”, domknięcie rozdziału związanego z jego pierwszą trasą po USA, a może zmiany mają sięgać innych płaszczyzn? Tego, miejmy nadzieję, dowiemy się już wkrótce.

komentarze

comments

Polecamy