Banner Slajderowy / Nowości / Wiadomości

Youth Novels o nowym „Chaos I Create”: „pozwoliliśmy sobie na klika odważniejszych posunięć”

napisane przez Daria Solich, 13 października 2017
Foto: Materiały prasowe

Dali się poznać jako młodzi, zdolni licealiści, którzy jako inspiracje jednym tchem wymieniają Daughter, The xx, London Grammar. Jak większość młodych artystycznych dusz szukających własnej drogi i stylu zaczynali od coverów. Język muzyki nie wymaga jednak słów i wiele czasu im nie zajęło, by dojrzeć do decyzji o tworzeniu własnych utworów. Z ich dwoma odmiennymi, ale wielopłaszczyznowo spójnymi obliczami możemy się zetknąć na pierwszej EP-ce Youth Novels „I Used To Wreck It All”. Tam prezentują zarówno własne kompozycje, jak i przepuszczoną przez filtr własnej wrażliwości interpretację jednego z utworów Myslovitz „Ściąć wysokie drzewa”. Ania i Emil nie siedli na laurach po udanych występach na Spring Break i Open’er Festival i od jakiegoś czasu pracują nad studyjnymi wersjami swoich najnowszych piosenek.

Chłód i minimalizm brzmienia to charakterystyczne cechy twórczości wągrowieckiego duetu. W ich kompozycjach prym wiedzie pełna pogłosów gitara oraz charakterystyczny, melancholijny głos Ani. Dopracowane, przestrzenne brzmienie i niemała doza dojrzałości w tekstach i opanowanym warsztacie sprawia, że twórczość tych dwojga pochłania słuchacza. Wydana własnym nakładem „I Used to Wreck It All” doczeka się niedługo następcy „Chaos I Create”, mimo że jest całkiem inny, bogatszy w brzmienie, to nie odcina się w całości od tego charakteru twórczości Youth Novels, który już poznaliśmy. Pięć premierowych kompozycji na sklepowe półki trafi już 17 listopada. Oczarowani pierwszym wydawnictwem Anny Babrakowskiej i Emila Nowaka poprosiliśmy ich o uchylenie rąbka tajemnicy związanej z najnowszym „Chaos I Create”.

Od naszej ostatniej rozmowy minęło 2 lata. Co się dla Was jako Youth Novels zmieniło od tamtego czasu?

Ania: Myślę, że zmieniło się bardzo dużo. Przede wszystkim nie jesteśmy już szesnastolatkami stawiającymi pierwsze kroki w tej branży. Wyszliśmy z internetu i wydaliśmy debiutancką EP, zagraliśmy ponad 20 koncertów, zdobyliśmy odbiorców, których grono cały czas się powiększa. No i zapuściliśmy włosy. Jeśli chodzi o mnie, czuję, że bardzo dojrzałam. Muzyka cały czas mnie kształtuje i zmienia moje spojrzenie na świat.

Emil: Dwa lata temu zagraliśmy swój pierwszy koncert jako support, więc od tego momentu zmieniło wiele rzeczy. Wydaliśmy swoją pierwszą EP-kę „I Used To Wreck It All”, zagraliśmy na festiwalach Spring Break i Open’er Festival oraz jesienią swoją pierwszą mini trasę po Polsce. Poza tym staliśmy się prawnie dorośli i odebraliśmy dowody. Aktualnie przygotowujemy się do wydania drugiej EP-ki „Chaos I Create”.

Jakie mieliście nadzieje i obawy w związku z premierą ‚I Used To Wreck It All’? Potwierdziły się? Czego nauczyliście się pracując nad tym wydawnictwem?

A: Właściwie nie miałam wtedy zbyt wiele oczekiwań, bo nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać. Liczyłam jednak na to, że znajdą się ludzie, którzy zrozumieją naszą wrażliwość i poczują to razem z nami. Udało się. Nie tworzyliśmy tego materiału w profesjonalnym studiu, nad całością pracowaliśmy w pokoju Emila, a wokale nagrywaliśmy w szafie. Nauczyliśmy się, że potrzeba cierpliwości i nie można za szybko się poddawać, co jest szczególnie moją zmorą. Czułam, że walczę sama ze sobą, przełamuję słabości. Zimowa ‚depresja’ wracała wręcz codziennie. Damian, który pracował z nami przy pierwszej EP-ce śmiał się, że powinniśmy założyć firmę Juf Nowelsky i produkować czekolady, bo bez tego załamanie w trakcie odsłuchu murowane. Może kiedyś zrealizujemy ten plan.

E: „I Used To Wreck It All”  to był nasz debiut i działaliśmy trochę na oślep, bo nie mieliśmy najmniejszego pojęcia jak to wszystko powinno wygląda. Materiał nagraliśmy u mnie w pokoju podczas ferii. Zakupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do nagrywania i w sumie tak zaczęła się nasza przygoda z Youth Novels. To było coś wspaniałego kiedy mogliśmy nagrać własne utwory i podzielić się nimi z ludźmi. Nagraliśmy wszystko tak, jak czuliśmy i szczerze mówiąc jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Na pewno nauczyliśmy się cierpliwości i też zdobyliśmy pewne doświadczenie związane z promocją tego typu wydawnictwa. Działaliśmy trochę na zasadzie prób i błędów, ale przede wszystkim bardzo dobrze się bawiliśmy.

Jak te doświadczenia przeniosły się na pracę nad nowymi kompozycjami?

A: U siebie zauważam ogromną zmianę. Przez te 2 lata bardzo mocno się otworzyłam. Na początku bałam się samodzielnie pisać. Latem, 2016 roku, coś się we mnie przełamało. Napisałam pierwszy tekst do piosenki „Shelter”. Później powstała reszta utworów, które trafiły na „Chaos I Create”. Niektóre teksty stworzyliśmy wspólnymi siłami, podczas prób z Emilem, co pokazuje, że otworzyliśmy się także przed sobą. W trakcie docierały do nas też różne wpływy muzyczne i przez to wydawnictwo jest bogatsze instrumentalnie.

E: Myślę, że nabraliśmy większej pewności siebie, co pomogło nam bardzo w procesie tworzenia. Na drugiej EP-ce dokładnie wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć i jak ma ona brzmieć. To wydawnictwo jest bardziej przemyślane pod każdym względem, zaczynając tekstów, poprzez kompozycje a kończąc na okładce.

Na „Chaos I Create” pojawią się goście. Obok Ciebie, Aniu, usłyszymy Jagodę Kudlińską z LOR oraz Kasię Kowalczyk z Coals. Jak doszło do Waszej współpracy?

A: Jagoda oraz Kasia są nam bardzo bliskie, znamy się od naszych początków i wspieramy w tym co robimy. Z Kasią od dłuższego czasu rozmawialiśmy o wspólnym utworze, spontanicznie podczas festiwalu Open’er w 2016 roku improwizowaliśmy i powstała piosenka, jednak nie nagraliśmy tego, nie udało się nam spotkać na dłużej, żeby popracować. Nie wyobrażaliśmy sobie żeby ta współpraca nie odbiła się choć trochę na naszym wydawnictwie. Utwór, w którym Kasia śpiewa chórki bardzo jej się spodobał i chciała się dograć, jednak ciężko czasem się z nią skontaktować i nasze próby zazwyczaj kończyły się słowami ‚Kacha, odpisuj szybciej’ (śmiech). Z Jagodą natomiast poszło sprawniej. Po koncercie Coals + Lor w Poznaniu spotkałyśmy się i wspólnie nagrałyśmy jej partie, bez problemów w komunikacji.

To jednak nie koniec gości. Do współpracy producenckiej zaprosiliście Piotra Maciejewskiego (Drivealone, Muchy). Jak przebiegała praca z doświadczonym i nieco starszym od Was muzykiem?

A: Zaskoczyło nas to, że już przy pierwszym spotkaniu mieliśmy podobne pomysły na nasze utwory. W ferie zimowe nagraliśmy demo i później jeździliśmy do studia Piotra, aby pracować nad resztą. Świeże oko pozwoliło nam zupełnie inaczej spojrzeć na nasze kompozycje. Pewnych rzeczy nie słyszy się znając ten materiał od dłuższego czasu. Piotr nam bardzo pomógł w tym projekcie i osobiście, uwielbiam te utwory. W całości stworzone przez nas, są dla mnie jeszcze bliższe.

E: Myśląc o tej EP-ce wiedzieliśmy, że potrzebujemy osoby, która jest bardziej doświadczona muzycznie od nas i spojrzy na nasze utwory zupełnie świeżym okiem. Baliśmy się z jednej strony tego czy Piotr zrozumie nas i to jakie brzmienie chcemy osiągnąć. Już na pierwszym spotkaniu okazało się, że myślimy tymi samymi kategoriami i mamy prawie identyczne pomysły na brzmienie nowych utworów. Spędzaliśmy z Piotrem całe dnie u niego w studiu, a etap produkcji był dla nas czystą przyjemnością.

Jakiego brzmienia nowych utworów możemy się spodziewać? Planujecie kontynuować przygodę z chłodną stylistyką, czy pozwoliliście sobie na eksperyment z dźwiękiem?

A: Chcieliśmy, aby w nowych utworach pojawiło się jeszcze więcej instrumentów. Dopuściliśmy odrobinę patosu, który siedzi w naszych sercach. Organy i chóry to coś, o czym zawsze marzyliśmy. Uważam jednak, że każdy utwór odznacza się czymś innym. Nie brakuje melancholijnych ballad, pojawiły się także shoegaze’owe brzmienia. Ostatni utwór natomiast jest bardziej taneczny niż pozostałe, mamy nadzieję, że ludzie potańczą z nami na koncertach. Znajomi śmieją się ze mnie, gdy mówię, że to wydawnictwo nie będzie tak smutne i będzie można przy naszej muzyce potańczyć, no może na swój sposób.

E: Na pewno nie zrezygnowaliśmy z naszej chłodnej stylistki, ale pozwoliliśmy sobie na klika odważniejszych posunięć. Na nowej EP-ce będzie można usłyszeć organy, smyczki, chóry, ale też elementy elektroniki i dużo przestrzennych, przesterowanych gitar. Jednak staraliśmy się zachować w tym wszystkim pewną spójność.

Gdzie będziemy mogli Was usłyszeć z nowym materiałem?

E: Premierowy koncert zagramy 23 listopada w Poznaniu w Scenie na Piętrze. Będzie to bardzo ważne wydarzenie dla nas i nie możemy się doczekać spotkania z publicznością oraz zaprezentowania im nowego materiału. Nadchodzące koncerty zagramy w poszerzonym składzie. Chcemy jak najbardziej wypełnić koncertowe aranżacje, ale też pokazać coś zupełnie nowego. Przygotowania do koncertów już trwają i jesteśmy strasznie podekscytowani, bo szykujemy dla Was kilka niespodzianek. Koniecznie zapiszcie sobie to wydarzenie w kalendarzu!

komentarze

comments

Polecamy