Muzyka / Wiadomości

Barbara Wrońska, Son Lux, Holy Motors – nowości płytowe tego tygodnia, których warto posłuchać

napisane przez Daria Solich, 11 lutego 2018
Foto: Alix Spence

Jak co piątek, zarówno serwisy streamingowe, jak i półki księgarni płytowych wypełniają się nowościami. W zalewie często dużej liczby wydawnictw pojawiających się każdego tygodnia trudno się zdecydować po co sięgnąć w pierwszej kolejności. Z pomocą przychodzimy my, prezentując Wam kilka najciekawszych naszym zdaniem premier, które przyniósł miniony tydzień.

Barbara Wrońska – „Dom z ognia”
Wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Od wielu lat współtworząca zespół Pustki. Połówka siostrzanego duetu Ballady i Romanse. Sama komponuje i sama aranżuje muzykę. Po latach pracy zespołowej postanowiła zaprezentować swój całkowicie autorski, solowy materiał, którego jest również producentem. Różnorodność brzmień jakie znajdziemy na pierwszym solowym albumie Barbary Wrońskiej doskonale ilustruje utwór „Nie czekaj”. Czuć w nim tęsknotę za polską piosenką z lat 60, przewrotnie połączoną z nowoczesnymi brzmieniami. Głos artystki brzmi zupełnie inaczej niż dotąd.

Son Lux – „Brighter Wounds”
Kolejny album Son Luxa, który jest świadectwem tego, że w sposób niezwykle kreatywny można łączyć to, co najlepsze z brzmień akustycznych i elektronicznych. Lott tworzy trzepoczące melodie, charakterystyczne unikalne tekstury i dynamiczne aranżacje, które brzmią jak żadne inne. Na „Brighter Wounds” to właśnie umiłowanie do brzmień żywych instrumentów wyłania się na pierwszy plan, tym razem spychając nieco subtelne, syntetyczne pasaże. Album zawiera w sobie wiele spokoju, jednocześnie będąc doskonałą kontynuacją z pozoru zamkniętej kompozycji „Bones”.

Franz Ferdinand – „Always Ascending”
Franz Ferdinand wydali kolejny krążek, w którym mogłoby się zdawać, że przebojowe single, zaprezentowane na długo przed premierą, dominują cały materiał. Choć lata świetności mają już za sobą, piąty album przyniósł sprawia wrażenie grzecznego i przygłaskanego. Znaleźć jednak można kilka miłych niespodzianek. Dla kawałków takich jak eklektyczny „Huck and Jim”, gdzie miesza się rap z mocniejszym brzmieniem gitar, czy stylizowane na lata 80′ „Glimpse of Love” warto było czekać na „Always Ascending”.

Holy Motors – „Slow Sundown”
Dreampopwych, shoegaze’owe kompozycji nigdy nie za wiele. Holy Motors oddają do odsłuchu album, który muzycznie skoncentrowany jest wokół marzycielskich, gitarowych pasaży. Tematycznie zaś, wydawnictwo składa się głównie z smutnych piosenek miłosnych skupionych wokół idei ruchu – ruchu satelity krążącego wokół planety, ruchu pasażera, wiozącego w samochodzie shotguna – w odniesieniu do izolacji gwiezdnej i egzystencjalnej.

komentarze

comments

Polecamy