Dodatki / Wywiady

Heidrik: „Trochę ciemności jest potrzebne, żeby dostrzec gwiazdy”

napisane przez Zuzanna Zaręba, 21 kwietnia 2017
fot. materiały prasowe Fonobo Label

Muzyk, reżyser, malarz. Pochodzący z Wysp Owczych Heidrik to człowiek wielu talentów. Dzięki polskiej wytwórni Fonobo, która na jesieni wydaje jego płytę „Funeral”, możemy poznać go bliżej. Nam na razie opowiedział o nowym materiale, miłości do muzyki z dawnych lat i zdradził, co łączy go z duetem Kiasmos.

Jesteś niezwykle wszechstronnym artystą. Jestem ciekawa, jak zaczęła się twoja muzyczna przygoda? Co było dla Ciebie pierwszym środkiem wyrazu – film, muzyka czy może malarstwo?

Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do rysunku. Ta forma sztuki jest też chyba najprostsza dla małego dziecka, najłatwiejsza do zrealizowania. Potrzebny jest tylko ołówek i kartka papieru. Zacząłem pisać muzykę i teksty jako nastolatek, a film przyszedł najpóźniej – już po dwudziestce. Teraz te wszystkie rzeczy się wymieszały, każda z nich to dla mnie inny sposób na wyrażenie siebie.

Pochodzisz z Wysp Owczych. W jaki sposób klimat i kultura farerska wpłynęły na Twoją muzykę?

Tu jest bardzo zimno, ale też niezwykle pięknie. Na co dzień jestem otoczony morzem i górami. W lecie słońce prawie nigdy nie zachodzi, a z kolei w zimie na próżno go szukać… To, co mnie otacza, ma na mnie i moją twórczość bardzo duży wpływ. Tak chyba jest w każdym przypadku – twoje otoczenie zawsze cię trochę definiuje. Widać to w sztuce z Wysp Owczych. Tutejsi artyści skupiają się na otaczającej ich naturze.

Mieliśmy okazję zobaczyć już teledysk do pierwszego singla z Twojej nowej płyty. O czym opowiada „Change of Frame”?

Wyobraź sobie, że spotykasz kogoś na wakacjach. Jest fajnie, ciepło, jesteście w najbardziej romantycznych okolicznościach przyrody. Jesteście daleko od domu. W końcu jednak musisz wrócić do codzienności, twojej rzeczywistości gdzieś daleko od tej pięknej plaży. W moim przypadku do deszczowej i szarej zimy na Wyspach Owczych. I wtedy myślisz – czy ta znajomość wyglądałaby tak samo, gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach? Mniej kolorowych i mniej odległych od codzienności? Właśnie o tym jest ten utwór i klip.


Teledysk ciekawie nawiązuje do stylistyki retro – lat 50-tych, jak mniemam. Wcześniej można było zobaczyć Cię też w odsłonie z lat 20-tych, które przywoływaliście w twórczości The Dietrichs. Czy nadal kontynuujesz ten projekt?

Niestety nie. The Dietrichs było fantastycznym projektem. Uwielbiam muzykę lat 20. czy 60. Tyle tam elegancji i gracji, a zarazem spora doza smutku i nostalgii. W tym projekcie mogłem być częścią swoich ulubionych utworów.

Coverowałeś też Spice Girls i Beyonce. A drugiej strony  ̶  kręcisz horrory i mroczne teledyski, a teraz płyta, która nosi tytuł „Funeral”. Lubisz mroczne klimaty?

Lubię trochę pomieszać i zamieszać. Wydaje mi się, że trochę ciemności jest potrzebne, żeby dostrzec gwiazdy (śmiech). (ang. You need a little darkness to see the stars).

Zdradzisz nam coś o płycie „Funeral”. Jaka jest ta płyta? Usłyszymy więcej lirycznych kompozycji z ukulele?

„Funeral” to rozliczenie z przeszłością, na początku album miał się nawet tak nazywać (ang. Closure). Chciałem pożegnać się z wieloma rzeczami  z mojej przeszłości, zamknąć pewne rozdziały. Wiedziałem, że pewne rzeczy przynoszą ze sobą tylko kłopoty i przyszedł czas, żeby się z nimi rozstać raz na zawsze. Zostawiając pewne rzeczy, otworzyłem się na nowe i właśnie o tym jest ten album. Nie chciałem też wyrzucić swojej przeszłości do kosza i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło, chciałem się z nią pożegnać w sposób zbudowany na szacunku. W końcu żegnałem się z częścią mojego życia. To dzięki tym wszystkim doświadczeniom – lepszym czy gorszym – stałem się tą osobą, którą jestem dziś. Pogrzeby (ang. funerals) to rytuały niezwykle ważne dla ludzi. To bardzo symboliczne wydarzenia. Są pożegnaniem, ostatecznym zakończeniem, dzięki którym możemy wrócić do swojego życia.

Wracając do drugiej części Twojego pytania – wszystkie utwory piszę na omnichordzie, takim starym klawiszu, a później decyduję na jaki instrument to najlepiej przearanżować. Czasami to ukulele wygrywa (śmiech).

Długo pracowałeś nad tym albumem? Od wydania Twojej pierwszej płyty „An Invisible Gun” minęło 9 lat.

Długo myślałem nad tym albumem. Nad tym, jakie kompozycje mogłyby się tam znaleźć, jak powinien brzmieć. Sam proces pisania muzyki i tekstów zajął mi tylko kilka tygodni. Przed wydaniem tego albumu napisałem dużo mocno popowej muzyki, ponieważ właśnie w tym kierunku chciał iść mój ówczesny management. Dla mnie była to cenna nauka.  Przez ten czas, mimo że z materiałem, który wtedy napisałem, nie utożsamiam się w ogóle, nauczyłem się wiele na temat pisania muzyki i tekstów, ale też na temat samego biznesu muzycznego.

Obecnie mieszkasz w Reykjaviku. Czy kultura islandzka ma wiele wspólnego z Twoją ojczystą?

Jest bardzo podobnie. Język prawie ten sam, kultura, natura… czuję się jak w domu.

Islandia to prawdziwa muzyczne zagłębie. Choćby Bjork, Kiasmos czy mum. Islandzcy artyści są niezwykle popularni w Polsce. Jak myślisz, w czym tkwi ten fenomen?

Myślę, że to super! Sam chciałbym stać się częścią tego fenomenu (śmiech). Janus Rasmussen z Kiasmos wyprodukował Funeral, a Ólafur Arnalds też maczał palce w nagraniach i produkcji. Jestem bardzo dumny, że ta utalentowana dwójka mi pomogła.

W Polsce mamy niezwykły kameralny festiwal – Halfway Festival, który chętnie gości artystów z krajów Północy. Odkryciem ubiegłorocznej edycji był koncert Eivor, dla której nakręciłeś piękne teledyski. „True Love” jest zachwycający. Jak zaczęła się Wasza współpraca?

Historia jest bardzo prosta – spodobały jej się moje klipy i zapytała, czy mógłbym zrobić też coś dla niej. Zgodziłem się od razu.

Jak trafiłeś do polskiej wytwórni Fonobo?

Mój znajomy Ralph Kaminski polecił mnie swojej wytwórni Fonobo Label. Skontaktowali się ze mną, a reszta to już historia!

Na polskim rynku „Funeral” będzie miał premierę jesienią. Czy w związku z tym zobaczymy Cię na kilku koncertach w Polsce?

Tak, na pewno zagram kilka koncertów, ale jeszcze nie znam dokładnych dat. Już nie mogę się doczekać!

Dziękuję za wywiad i mam nadzieję, do zobaczenia!

komentarze

comments

Polecamy