Banner Slajderowy / Dodatki / Wywiady

Axel Flóvent: „Quiet Eyes” to koniec pewnego rozdziału

napisane przez Paulina Zając, 1 sierpnia 2017
Foto: Ida Wrzesień/Outrave

Islandia odwiedziła Polskę. Axel Flovent wystąpił w Łodzi na Songwriter Festival, a w Warszawie opowiedział nam trochę o swoim najnowszym wydaniu, planach na przyszłość i swoich inspiracjach.

Niestety nie miałam okazji usłyszeć Cię na Songwriter Łódź Festival, dlatego muszę zacząć tym pytaniem. Jak było?

To był bardzo niecodzienny koncert. Miał niepowtarzalny klimat i widownię. Zdecydowanie chciałbym to powtórzyć.

Łódź i Islandia mają coś wspólnego – oba miejsca uważane są za depresyjne. Zauważyłeś to? Jak to postrzegasz?

Szczerze mówiąc nie wiedziałem o tej plotce jeśli chodzi o Łódź. Sam zdążyłem zobaczyć tylko małą część tego miasta, nie zdążyłem wczuć się w klimat. Jeśli chodzi o Islandię – racja. Ale wydaje mi się, że to charakterystyczne dla każdego miejsca, które zamieszkuje niewielka liczba osób. Ludzie nieustannie siedzą we własnych głowach i myślą. Mają masę przestrzeni wokół siebie i wypełniają ją własnymi myślami, bo ludzi wokół nich nie ma zbyt wiele. Martwią się o różne sprawy, to prawda.

Foto: Ida Wrzesień/Outrave

Songwriter Łódź Festival wydaje się być miejscem stworzonym dla Ciebie. Zacząłeś uczyć się komponowania, gdy miałeś zaledwie 10 lat. Czy kiedykolwiek, choć przez chwilę, rozważałeś inną ścieżkę w życiu?

Tak, studiowałem sztukę. Muzyka była planem B. Jednak z biegiem czasu to się zmieniło, poszedłem w kierunku muzyki. Nadal rysuję i tworzę, zajmuję się też oprawą graficzną moich wydawnictw.

Co więc inspiruje Cię najbardziej? Sztuka?

Wydaje mi się, że w moim przypadku chodzi głównie o uczucia. Czystość uczuć. To, jak pojawiają się w życiu codziennym – dlaczego jesteśmy smutni czy sfrustrowani. Frustracja to kwestia, którą ostatnio często przerabiam i analizuję. Uczucia i to, co dzieje się wewnątrz to to, co mnie motywuje i inspiruje.

Gatunek, w jakim tworzysz jest opisany na Twoim profilu na portalu Soundcloud jako „modern folk z akustycznym, drewnianym rdzeniem i domieszką indie, popu i elektroniki”. Zgadzasz się z takim opisem? Czy definiuje on w jakiś sposób styl, jaki stworzyłeś?

Kiedy zaczynałem projekt solowy poprosiłem mojego brata o napisanie tego opisu. To jest jego wizja mojej muzyki, którą tworzyłem mając 17 lat. Zaczęło się od muzyki typowo akustycznej, potem zacząłem szukać nowego brzmienia, który nadałby temu co tworzyłem więcej koloru i smaku.

Jeśli słyszymy nowe instrumenty i brzmienia, to są one dodane przez Ciebie?

Tak, przeważnie tak. Zazwyczaj zaczynam od melodii, potem szukam pomocy u kogoś kto dokładnie wie co zrobić, aby ogólne brzmienie było bardziej złożone.

Myślałeś o pisaniu piosenek po islandzku?

Tak, rozważałem to. Nawet próbowałem. Wydaje mi się, że to po prostu do mnie nie pasuje. Teksty, które piszę są dla mnie bardzo ważne – tworzę historie i staram się przekazać coś istotnego. Dlatego chciałbym, żeby dotarły dalej, poza granice mojego kraju. 

Jeden z komentarzy pod Twoim profilem brzmi: „Czy w Islandii karmicie swoje dzieci plikami nut? Nie ma na tej planecie państwa z lepszą muzyką”. Co sądzisz o przemyśle muzycznym w Twojej ojczyźnie, może masz jakichś ulubionych artystów?

To prawda, mamy w Islandii wielu wspaniałych artystów. Uwielbiam Sigur Rós. Mam wrażenie, że tworzą muzykę z dobrych przyczyn. Tworzą, bo chcą. Nie żeby zostać kimś lub wykreować jakąś postać. Zawsze inspirowało mnie ich podejście. Są prawdziwi i autentyczni tworząc.

Ostatnio wydałeś nową EP-kę „Quiet Eyes”. Czy jest ona skupiona na jednym wydarzeniu lub emocji, a może jest totalną mieszanką?

Jest zdecydowanie mieszanką. Gdybym jednak miał opisać ją jednym słowem byłaby to zależność. Obserwuję wiele związków, w których partnerzy zatracają część siebie patrząc na świat poprzez drugą osobę. Przestają się rozwijać i pozostają jedynie wykreowaną postacią we własnym związku. Widuję to coraz częściej i coraz wyraźniej. Stwierdziłem, że muszę te moje przemyślenia przelać na muzykę.

Foto: Ida Wrzesień/Outrave

Kolejny z komentarzy pod jednym z nowym singlem z „Quiet Eyes” – „Lighthouse”: „Ta piosenka to wszystko, czego potrzebuję. Za każdym razem słuchając jej płaczę. Jestem wdzięczna, że powstała i że Axel istnieje. Pomaga mi przejść przez wszystko”. Myślisz, że pomoc ludziom przez muzykę jest celem tworzenia?

To jest najważniejsze. Nie da się tego opisać, nie mogę znaleźć odpowiednich słów. To, że jestem w stanie komuś pomóc poprzez to, co tworzę, to najlepsze uczucie na świecie. I jeśli tworzenie ma w ogóle jakiś cel, to taki feedback jest tym, do czego dążę jako artysta.

Mógłbyś nam zdradzić jak wygląda Twój proces twórczy?

Czasami to mnie po prostu uderza i wiem, że muszę to zapisać. Próbuję tworzyć codziennie, ale zdarza się, że kompletnie nic z tego nie wychodzi. Często wena dopada mnie w momencie, kiedy nie mogę spisać melodii, na przykład na pokładzie samolotu, więc niektóre projekty giną same z siebie.

Nowy materiał powstał przy współpracy z Sony Music Entartainment. Praca z tak dużą firmą musiała otworzyć nowy rozdział w Twojej karierze. Jak to się zaczęło?

Występowałem na Iceland Airwaves ‘15 i właśnie tam usłyszał mnie ktoś z Sony. Prowadziliśmy rozmowy, aż w końcu zaczęliśmy razem nagrywać. Teraz mamy wspólną wizję i wielkie plany odnośnie nadchodzącego materiału. Tworzenie z nowymi producentami, z którymi rozumiałem się w sferze artystycznej jak z nikim przedtem sprawiło, że poczułem że to jest naprawdę nowy, ekscytujący etap.

Na pewno masz w zanadrzu wiele piosenek. Jak wybrałeś te, które znalazły się na minialbumie „Quiet Eyes”?

Zrobiliśmy to razem z wytwórnią. Zawsze chciałem stworzyć pełny album – dłuższą historię, ale wytwórnia sugerowała, że lepiej stopniowo wypuszczać materiał i zostawić mi przestrzeń do poszukiwań zanim wydam debiutancki album. Niedługo wydamy kolejne EP, które będzie wstępem przed pierwszym pełnym albumem.

Czyli nadal się odnajdujesz. Kiedy miałeś 13/14 lat, założyłeś zespół, w którym byłeś wokalistą. Twój śpiew rzekomo bardziej przypominał krzyk, ale zmieniłeś to dopiero z czasem. „Quiet Eyes” pewnie nadal nie jest finalnym brzmieniem, jakie od Ciebie usłyszymy.

Właściwie mam wrażenie, że materiał zgromadzony na „Quiet Eyes” jest ostatnim rozdziałem mojego poprzedniego artystycznego etapu. Od kiedy napisałem te piosenki wiele się zmieniło. Ciągle się rozwijam, ale mogę zapewnić, że nie będę już krzyczeć.

Foto: Ida Wrzesień/Outrave

Czy możemy się spodziewać teledysków do nowych singli?

Tak, zdecydowanie! Nagraliśmy ostatnio dwa w Nowym Jorku. Jeszcze nie mamy konkretnego zamysłu, ale na pewno gdzieś się pojawią. Z pewnością pojawi się także klip do singla, który wyjdzie najprawdopodobniej w okolicach listopada.

Mieszkasz w Amsterdamie, tam jesteś związany z wytwórnią. Myślałeś o kolejnym europejskim mieście, w którym chciałbyś mieszkać?

Tak, jasne. Na razie jednak zostanę w Amsterdamie i zobaczę gdzie mnie to doprowadzi. Szczerze mówiąc jestem tutaj odizolowany i samotny. Zajmuję się głównie tworzeniem nowej muzyki, nie znam tu nikogo.

Czego ostatnio słuchasz? A może zdradzisz nam jakiś swój all-time-favourite?

Mac DeMarco, Real Estate, Phoenix, Anna Of The North. Lubię falę, która przywołuje klimat lat 80-tych w nowym wydaniu.

Foto: Ida Wrzesień/Outrave

Występowałeś w takich przedsięwzięciach jak Sofar czy KEXP. Grałeś też na wielu europejskich festiwalach, a nawet w kościele. Masz taki koncert, który najbardziej zapadł Ci w pamięć?

To trudne pytanie. Wydaje mi się, że najlepszym był ten na Iceland Airwaves. Masa cudownych ludzi przyleciała na Islandię i przyjęła artystów z szacunkiem i skupieniem. Chciałbym tam zagrać jeszcze raz, bo wiem, że wiele kwestii mógłbym opracować lepiej.

Zakładam, że wiesz o tym, że Twoja piosenka pojawia się w reklamie polskiego piwa Leżajsk…?

Haha, wiem. Nie wiem czy dumny, to dobre określenie, ale cieszę się, że miałem taką możliwość. Może dzięki temu udało mi się dotrzeć do szerszej publiczności.

Właśnie publiczność. Może chciałbyś na koniec przekazać coś swoim fanom w Polsce?

Chciałbym wam po prostu podziękować i powiedzieć, że mam nadzieję wpadać tu częściej.

Dziękuję za rozmowę i czekam z niecierpliwości na nowości od Ciebie.

Foto: Ida Wrzesień/Outrave

komentarze

comments

Polecamy