Dodatki / Relacje

The Best of Kraków Live Festival 2017 – najlepsze koncerty tegorocznej edycji

napisane przez Łukasz Jankowski, 25 sierpnia 2017

Alter Art w ciągu roku organizuje trzy festiwale, co może wydawać się imponujące. Jednakże najbardziej dopieszczany jest Open’er Festival, a Orange i Kraków Live bardzo często są zrzucane na drugi plan. Mimo wszystko warto zainteresować się tymi wydarzeniami, gdyż organizator w ich trakcie prezentuje udane połączenie alternatywnych brzmień z mainstreamem, co z pewnością zaspokoi przeróżne gusta muzyczne. Potwierdzeniem mojej tezy jest tegoroczna edycja Kraków Live Festival, która była bogata w świetne koncerty.

Polska reprezentacja

Wielu na rodzime ogłoszenia nie czeka w ogóle i traktuje je jako zapychacze, które są wciskane między zagraniczne gwiazdy. Po części można się z tym zgodzić, gdyż polskich artystów można oglądać podczas ich własnych tras czy innych, często darmowych, imprez plenerowych. Mimo wszystko rodzima scena obfituje w świetne nazwy i kilka polskich ozdobników na festiwalu nikomu nie zaszkodzi. Podczas minionego wydarzenia połowa wykonawców (taka ilość może budzić już sprzeciw) reprezentowała rodzimą scenę muzyczną na wysokim poziomie.

Pierwszy album Piotra Zioły przez wielu został okrzyknięty jednym z najlepszych debiutów ubiegłego roku. „Revolving Door” jest idealnym podkładem do wieczornych kontemplacji, więc byłem niezwykle ciekaw,  jak wypadnie w festiwalowych warunkach. Mogę rzecz, że ten koncert był dla mnie największym zaskoczeniem całego wydarzenia. Charyzma Piotra idzie w parze ze świetnymi kompozycjami, więc otrzymujemy perfekcyjny koncertowy duet. Widocznie publiczność uważa podobnie, gdyż namiot był wypchany po brzegi. Koncert otworzyła kompozycja „Bilet” (w oryginale nagrana razem z Flirtini), która w koncertowej aranżacji wgniata w ziemię. Następnie pojawiły się kawałki z debiutu, które w odsłonie live sprawdzają się wyśmienicie. Zioła przykuwał uwagę, a występ był wprost uzależniający.

Foto: Radosław Kaźmierczak

Tegoroczna edycja festiwalu miała mnóstwo muzycznych elementów, z których cieszył się każdy fan rapu. Jednym z najbardziej nieoczywistych wykonawców, którego można wrzucić do tego worka, był Holak. Wcześniej mogliśmy mieć z nim styczność za sprawą Kumki Olik oraz Małych Miast. Jako solowy artysta pokazał swoje kolejne oblicze, które w wersji koncertowej jest kotem. Holak zawładnął publicznością, która tłumnie przybyła na jego koncert i to nie dziwi, gdyż jego własne kompozycje w koncertowych warunkach są jeszcze lepsze. Całość występu dopełniały geometryczne wizualizacje, które mimo że proste, w efektowny sposób podbijały wartość koncertu.

Ralph Kaminski zachwycił za sprawą debiutanckiego albumu, który jest pełen pięknych kompozycji poruszających w ludzkich emocjach struny, które nie były dawno używane. Koncert muzyka był mistycznym wydarzeniem wypełnionym niesamowitymi dźwiękami, w których można było się zatopić. Mimo że Ralph na scenie był z zespołem, to zwracał na siebie całą uwagę. Muzyk mógłby swoją charyzmą obdarować połowę muzycznego biznesu, a jeszcze dla niego odrobinę by zostało. Jeden z piękniejszych elementów festiwalu.

Zagraniczne gwiazdy

Headlinerzy, jak i mniejsi wykonawcy. Zagraniczni artyści są sercem festiwali, gdyż często jest to jedyna okazja, by ujrzeć danego muzyka w swoim kraju. Jest to też świetna okazja do zaprezentowania się większej widowni, artysta z kolei może ocenić zaangażowanie publiczności, a organizatorzy zwrócić uwagę na muzyków, których później zaproszą na kolejne koncerty.

Występu alt-J obawiałem się najbardziej, gdyż słyszałem wiele skrajnie różnych opinii na temat tria w odsłonie live. Po koncercie mogę ocenić, że negatywne opinie są dla mnie całkowicie bezzasadne. Band powrócił na początku czerwca z albumem „Relaxer” skrywającym w sobie wiele wspaniałych dźwięków, które można było usłyszeć w trakcie krakowskiego wydarzenia. Zespół dał przepiękny koncert, który można nazwać dziełem sztuki. Muzycznie wszystko było zaprezentowane w punkt, ale całość zachwycała jeszcze bardziej za sprawą wizualizacji oraz przepięknej gry świateł, która w ciemnościach dawała spektakularne efekty. Na zakończenie alt-J zapowiedzieli, że już niedługo będziemy mogli zobaczyć ich ponownie. Jak się okazało, band nie rzucił słów na wiatr, a więcej o przyszłym koncercie dowiecie się tutaj.

Foto: ishootmusic.eu

Ellie Goulding lubi nasz kraj i potwierdzała to wielokrotnie za sprawą występów w Polsce. Tym razem trafiło na krakowski festiwal i muszę przyznać, że w takich warunkach wokalistka odnalazła się znakomicie. Po relaksujących alt-J potrzebna była duża dawka funu, którą otrzymaliśmy za sprawą tanecznych kompozycji Ellie. Oczywiście nie zabrakło miejsca na bardziej emocjonalne kawałki, ale całościowo występ piosenkarki można ocenić jako podkład idealny do całonocnej imprezy. Fani nie zawiedli, prezentując podczas piosenek świecące balony w barwach narodowych czy też bannery. Wokalistka postanowiła odwdzięczyć się za świetne przyjęcie i zabrała od fanów polską flagę oraz koronę, którą miała założoną przez fragment koncertu, a następnie była przekazywana do kolejnych muzyków towarzyszących Ellie na scenie.

Na koncert Lany Del Rey, mimo złej pogody, przy barierkach czekali oddani fani już od początku drugiego dnia festu. Gdy artystka weszła na scenę, okrzyki tłumu rozchodziły się echem po terenie całego festiwalu i z oddali mogły brzmieć jako rezultat okropnych tortur. Lana Del Rey niedawno wydała swój kolejny album, ale w trakcie występu zaprezentowała tylko trzy nowe kawałki – „Cherry”, „White Mustang” i „Change”. Koncert odebrałbym jako swoiste „the best of” z całej dyskografii Lany, które idealnie sprawdza się w koncertowych warunkach. Wokalistka nie ma najpotężniejszego głosu w biznesie, ale ocenę windowały: charyzma, pewnego rodzaju uwodzicielstwo oraz świetny kontakt z publicznością.


Tegoroczna edycja Kraków Live przeszła już do historii. Weekend był pełen świetnych dźwięków, więc był to idealnie spędzony czas dla każdego fana koncertowania. Miejmy nadzieję, że fest powróci w przyszłym roku z jeszcze lepszym line-upem!

komentarze

comments

Polecamy