Dodatki / Recenzje

„Światło nocne” pełne emocji – recenzja nowej płyty Natalii Przybysz

napisane przez Anita Brylak, 12 września 2017
Foto: Materiały prasowe

To, że Natalia Przybysz potrafi swoim głosem wprowadzić słuchacza w melancholijny, nieco przygnębiający klimat, wiemy od dawna. Śpiewa bardzo emocjonalnie, przez co komponuje wyjątkowe utwory. Po wielkiej nagonce, która wytworzyła się wokół artystki i wydanego zeszłorocznej jesieni numeru „Przez sen”, świat długo miał na ustach jedno nazwisko. Zainteresowanie tematem zmalało, a spokój ducha pozwolił na skupienie się na pracy. Jej owocem są zjawiskowe produkcje znajdujące się na krążku „Światło nocne”.

Natalia Przybysz na nowej płycie bardzo się uzewnętrzniła. Przelała na papier i wetknęła we wszystkie instrumenty najgłębsze emocje, jakie w niej drzemały od kilku miesięcy, a nawet lat. O bogatym świecie wewnętrznym śpiewa w jednym ze swoich utworów („Świat Wewnętrzny”). To energiczny numer, których na płycie jest niewiele.

Utwory znajdujące się na albumie mają w sobie wiele pretensji, niewyjaśnionego żalu, z którym mocno się utożsamiam. „Światło nocne” bardzo pasuje do pory wydania albumu. Pierwsze dołujące oznaki jesieni powodują, że nic nam w świecie nie pasuje i obwiniamy otoczenie. Wylewamy żale na najbliższych psując jeszcze bardziej atmosferę. Robi się smutno i ponuro, pojawia się niewyjaśniona tęsknota za czymś, czego nawet nie mieliśmy. Płyta wokalistki bardzo uderza w delikatne serca.

Absolutnym wyciskaczem łez są „Dzieci Malarzy”,  które pokazują, że rośniemy w siłę, doceniamy to, co mamy i pamiętamy o wszystkich, dzięki którym stąpamy po ziemi. Nie straszne nam złe czasy. Potrafimy zagryźć zęby i iść do przodu. Podobnym kawałkiem do omawianego jest produkcja nosząca tytuł „Czarny”. Przywodzi ona na myśl zimowe noce, pełne kłębiących się dziwnych myśli i niepotrzebnych rozterek, często miłosnych.

Jeśli już o miłości mowa, wielkie „S.O.S.” w jej kierunku Natalia wysyła na swojej nowej płycie. Wokalistka nie omieszkała wspomnieć zarówno o miłości partnerskiej, jak i rodzicielskiej. Klamra płyty zatytułowana „Dom” jest piękną balladą, w której można się zatracić. Cała płyta jest tematycznie prosta, bo przywołuje wartości, które nas otaczają, które wypełniają nasze życie, jednak nie zawsze potrafimy o nich wprost mówić. Przybysz śpiewa o nich otwarcie, nadając im nietuzinkowy wymiar. Wyrzucając z siebie emocje pokazuje, że nie udaje i chce stworzyć ze słuchaczami trwałą więź.

Tytułowe „Światło nocne” okazało się być idealnym zwiastunem tego, co ujrzeliśmy na krążku. Są emocje i bogate instrumentarium, które w żadnym wypadku nie zakłóca odbioru świetnego wokalu. To on jest tutaj kluczowy. Natalia Przybysz pokazując na płycie dwie strony medalu udowadnia, że jest znakomitą artystką zarówno wtedy, gdy jest smutna, jak i wtedy, gdy jest wesoła. Album emanuje ciepłem, które przyda się na nadchodzącą porę.

Ocena: 9/10

komentarze

comments

Polecamy