Dodatki / Recenzje

Porcja czarów z nutką kiczu – recenzja „The Search for Everything” Johna Mayera

napisane przez Katarzyna Wawrzyniak, 28 kwietnia 2017

Często mówi się wśród artystów o syndromie drugiej płyty, a co za tym idzie – o pewnego rodzaju powtarzalności lub „zmęczeniu materiału”. Jak więc sprawa wygląda przy siódmym pełnowymiarowym albumie? Oczywiście ciężko w przypadku muzyki, zresztą jak w każdej dziedzinie sztuki, o sztywne reguły, jednak najnowszy krążek Johna Mayera rzuca na tę kwestię pewne światło…

W wielu środowiskach ciężko pojąć fenomen sukcesu amerykańskiego złotego chłopaka z gitarą. Z jednej strony mało komu udaje się w tak ekspresowym tempie zdobyć szturmem listy przebojów, a także zgarnąć prestiżowe nagrody, na czele z Grammy. Z drugiej – nie sposób przejść obojętnie obok niewątpliwego talentu pochodzącego z Bridgeport artysty. Kluczem do zrozumienia, mówiąc bez cienia ironii, zjawiska, jakim należy określić Johna Mayera, są amerykańskie realia, w które idealnie wkomponował się współczesny bard z sześcioma strunami.

Jeśli miłość to temat rzeka, również z punktu widzenia kompozytorów, to John Mayer zjadł na niej zęby. Powyższe stwierdzenie w pełni potwierdza się na krążku „The Search for Everything”. Znajdziemy na nim 12 kompozycji z motywem strzały Amora w tle. Obok wizji szczęśliwego związku („Love on the Weekend”) przewijają się tu także mniej bajkowe historie pokroju „Moving On and Getting Over” czy „Rosie”, które często zahaczają o oklepane schematy i frazesy, dając w efekcie przepełniony emocjami pop w najczystszym wydaniu. Nie jest to niestety chwytająca za serce dawka wyznań, a raczej standardowe, sprawdzone ogólniki. Całe najnowsze wydawnictwo Johna Mayera upływa bardzo monotonnie, również pod względem warstwy muzycznej, ocierając się momentami o granice kiczu.

Pomimo upływu czasu amerykański wokalista nadal potrafi oczarować swoją niestandardową barwą głosu, co należy uznać za ogromny plus „The Search for Everything”. Jeżeli, idąc za stereotypami, ze względu na repertuar i stylizację Justina Biebera określa się mianem króla nastolatek, to John Mayer z pewnością znalazł klucz do serc wszystkich księżniczek. Chociaż nie serwuje słuchaczom (a przede wszystkim słuchaczkom) już obietnic rodem z Krainy Czarów jak np. w hitowym „Your Body Is A Wonderland”, ciągle potrafi wyczarować wokół swoich utworów atmosferę pełną magii i uroku. „The Search for Everything” nie wprowadza ani do historii muzyki, ani do dyskografii Mayera żadnej rewolucji, jednak, chociażby ze względu na sympatię do Amerykanina i jego sprawdzoną markę, wypada ten krążek przesłuchać.

Ocena: 5/10

komentarze

comments

Polecamy