Artykuły

Spring Break 2018 – sprawdź nasze typy!

napisane przez Outrave, 14 grudnia 2017

Spring Break od lat jest dobrym miejscem dla muzyki. Spring Break to trzy dni paneli, dyskusji, spotkań ludzi ze środowiska muzycznego. Dla stawiających swoje pierwsze kroki w świadomości słuchacza jest to jednak najważniejsza z możliwości, by zaprezentować się szerszej publiczności. Organizatorzy rokrocznie zapraszają młodych twórców, debiutantów, ale także starych wyjadaczy sprawdzających się nowych projektach, odsłonach, kolaboracjach; pojawiają się też powroty. Postanowiliśmy przyjrzeć się kilku młodym twarzom, świeżym brzmieniom i ciekawym twórcom, którzy wpasowywaliby się w tę ideę doskonale.

Antidotum

Przyjaźń i wspólna pasja – jaki może być efekt takiego połączenia? Zespół Antidotum, w skład którego wchodzą Zuzanna Filipek, Maria Mencwel i Zuzanna Zawadzka, czyli uczennice warszawskich liceów. Ich młody wiek i fakt stawiania pierwszych kroków na rynku muzycznym są jednak odwrotnie proporcjonalne do dojrzałości, jaka płynie z utworów tych dziewczyn. Muzyka grupy, choć ciężka do sklasyfikowania, oscyluje w okolicach folku, indie-popu i szeroko pojętej muzyki alternatywnej. Wspomniane połączenie dopełniają nietuzinkowe barwy głosu oraz poetyckie, autorskie teksty. Jak dotąd w sieci można znaleźć jedynie dwa utwory dziewczyn („Run/Cień” oraz „In The Crowd”), jednak warszawski skład z pewnością na tym nie poprzestanie. / Katarzyna Wawrzyniak

Birches

Mimo że do tej pory w wersji studyjnej dali się poznać jedynie dwukrotnie, to ich prawdziwy potencjał drzemie w graniu koncertowym. Duża dawka brzmień o indie rockowych korzeniach jest wodą na młyn każdego, kto szuka dobrej zabawy przy lekkich i niezobowiązujących dźwiękach. I choć można by wskazać wiele inspiracji, które podążają za Birches, najlepszym podsumowaniem stylu są ich własne słowa, określające go jako biesiadny, z takim zaznaczeniem, że nie jest to nurt chamskiej potańcówki z wiejskich parkietów, a raczej autorska modulacja delikatnego grania gitarowego w połączeniu z przyjemnym wokalem i kapitalną warstwą rytmiczną. Dlatego szukając kandydatów do tegorocznego Spring Breaka, warto uwzględnić tę propozycję w kontekście kapel mających rozruszać tłum. / Michał Szum

d0m

d0m to projekt Bartłomieja Spasowskiego, Natalii Grosiak oraz kontrabasisty Ju Ghana. Narodził się z oczarowania delikatnym głosem Stiny Nordenstam i przybrał postać surowej, alternatywnej elektroniki przypominającej niekiedy połączenie wokalu Björk z nostalgią Portishead. Jak wspomina Spaso, pomysłodawca d0mu: Dzisiaj wiem też, że nie tylko utwór Stiny był inspiracją do stworzenia projektu d0m. Impuls ten wynikał także z mojej własnej głębokiej potrzeby zdefiniowania czym jest dla mnie dom? Potrzeby stworzenia sobie bezpiecznych granic i usystematyzowania wartości, które wlane w ramy mojego, wewnętrznego domu, prowadziłyby mnie przez życie. Muzycy wydali pod tym szyldem już pierwszą płytę zatytułowaną „estic”, zawierającą dziesięć poruszających utworów. Singlem tego longplaya został kawałek „womb”, którego teledysk przedstawia fragment performance’u Karolin Kent. / Alicja Widera

Immortal Onion

Mainstreamowo rozumiana kultura jazzu w Polsce jest na tyle uboga, że wiele osób na samą myśl o nim zaczyna ziewać lub, w najgorszym przypadku, nawet uciekać. Dlatego tym bardziej zespoły pokroju Immortal Onion są dla naszego rynku muzycznego cenne na wagę złota i należy na nie chuchać i dmuchać. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że bogata trójmiejska scena jazzowa widziała i słyszała już wszystko, jednak wspomniane trio udowadnia, że nie ma nic bardziej mylnego. Powiew świeżości spod palców muzyków, którym raczą nas na debiutanckim krążku „Ocelot of Salvation”, jest niczym nadmorska bryza: owiewa receptory dźwięku, dając uczucie porównywalne z wdechem na umajonej łące. Biorąc do tego pod uwagę to, że twórczość Ziemowita Klimka, Tomira Śpiołka i Wojtka Warmijaka nie jest przy tym banalna, otrzymujemy gotową i potencjalnie bardzo przyjemną opcję na spędzenie jednego ze Spring Breakowych wieczorów. / Michał Szum

LABAI

„Labai” w języku litewskim oznacza „bardzo”. Na pewno nie bez przyczyny właśnie to słowo zostało wybrane na nazwę zespołu. Muzyka tworzona przez Labai to prawdziwe bogactwo dźwięku i emocji wsparte na niezwykle hipnotyzujących teledyskach i grafikach. Na początku listopada tego roku ukazał się debiutancki album zespołu zatytułowany „MAPS”. Ten zespół wpasowałby się w line-up festiwalu dokładnie w momencie zachodu słońca, bo do takiego zjawiska możemy porównać twórczość LABAI – połączenie jasnego z ciemnym, melancholii i wyjątkowej estetyki. / Paulina Zając

LASY

LASY to czysto producencki koktail Stendeka (Macieja Wojcieszkiewicza), który łączy delikatne, miejscami ambientowe melodie („Yield”) z basowym arpeggio („Little Giant”), house’ową, jumpstyle’ową rytmiką („Creatures”), by na koniec całość ozdobić garnishem w postaci breakdownów. W świeżo wydanym albumie „Little Giant” producenta wspierają MaJLo i Lari Lu, którzy wprowadzili lekkość i marzycielski pierwiastek kompozycjom Stendeka. Artysta przykłada dużą uwagę do aspektów wizualnych swojego projektu, co można zauważyć w ostatnim klipie do „Wandering”, a czego dowodem jest YACH w kategorii Najlepsza innowacja za tytułowy numer z krążka. „Little Giant” sprawdzi się przede wszystkim jako soundtrack wiosenno-letnich wojaży, jednak totalny rozkwit jest mu pisany w przestrzeni klubowej, którą zapewniają organizatorzy Spring Breaka. / Daria Solich

Legumina

Legumina to duet – kiedyś w pojęciu romantycznym, obecnie jedynie muzyczny. Pierwsze kawałki zespołu powstały jakiś czas temu, natomiast w listopadzie tego roku światło dzienne ujrzał krążek „Something Pasty and Probably Yellow”. Album opowiada i zamyka wspólną historię Marcina Grędy i Moniki Sadowskiej. Niecodzienne brzmienie obejmuje zarówno cichą folkową gitarę, elektroniczne wstawki, szumy, głośne rify, jak i cukierkowy wokal. Ciekawy background zestawiony z nietuzinkowymi połączeniami muzycznymi gwarantowałyby niezapomniane doznania w wersji live. / Paulina Zając

Linia Nocna

Niezobowiązujące spotkania na poddaszu muszą dawać dobre owoce. Tak jest w przypadku Moniki Wydrzyńskiej i Mikołaja Trybulca. Projekty takie, jak Linia Nocna dają wiarę w to, że na dobre melodie i stawiający na polskie teksty pop wciąż jest miejsce w świadomości artystów. Aby się o tym przekonać zachęcamy Was do sprawdzenia chociaż jednego z trzech utworów dostępnych obecnie w sieci. Mocno współcześnie osadzona stylistyka brzmieniowa i delikatny, bajkowy wokal Moniki powinny Was do tego zachęcić. My czekamy nie tylko na ich występ na Spring Breaku, ale także na pełnowymiarowy debiut w postaci krążka. / Daria Solich

MOA

Tegoroczni laureaci opolskich Debiutów, muzycy zespołu MOA, są idealnym przykładem jak dzięki konsekwencji należy dążyć do osiągnięcia sukcesu. Co prawda parę triumfów mają już za sobą, lecz względnie rozumiana rozpoznawalność wciąż nie jest adekwatna w stosunku do poziomu ich twórczości. A ten jest niewątpliwie wysoki, o czym można się było do tej pory przekonać na kilku występach w trójmiejskich klubach lub w Chinach (sic!), gdzie gościli w ramach krótkiego touru. Aktualnie dosmaża się ich debiutancki krążek, którego przedsmakiem jest „Ile Udźwignie Niebo” – baśniowa opowieść snuta kojącym głosem Marty Fitowskiej. Ten, otulony nutką minimalizmu płynącego z gitar i perkusji, idealnie się z nimi komponuje i stanowi o integralności kompozycji. Jeżeli cały długogrający materiał będzie utrzymany w podobnej stylistyce, a do tego będzie wyprodukowany i zrealizowany z taką samą starannością, wróżę muzykom niemały sukces na arenie krajowej i międzynarodowej. / Michał Szum

Neena

Po ponad dwóch latach od premiery utworu „Roses”, w którym poznaliśmy nostalgiczną i romantyczną naturę Neeny, artystka wraca z nowym singlem. Osiemnastoletnia obecnie finalistka programu „Must be the music”, szybko została okrzyknięta nadzieją polskiej sceny alternatywnego popu. Dziewczyna ma także za sobą występ na Open’er Festival. „The game” jest zapowiedzią pierwszego albumu, zatytułowanego „Flipside”. W piosence znajdą coś dla siebie fani elektronicznych, nieco bardziej zadziornych brzmień, którym po raz kolejny towarzyszy warty szczególnej uwagi klip. Nie znamy jeszcze daty wydania płyty, z ciekawością jednak czekamy na więcej i chętnie dajemy się wciągnąć w tę grę… / Wojciech Sękul

niXes

Enigmatyczny, psychodeliczny projekt niXes, którego twórcy byli na samym początku promowania nieznani, okazał się towarem idealnie wpasowującym się w lukę na polskim rynku muzycznym. Jest hipisowsko, lecz nie big-beatowo, oldschoolowo, lecz nie kiczowato. Anna Rusowicz razem z Jakubem Galińskim oraz Hubertem Gasiulą odcina się od retro przeszłości, a album „Nixes”, wydany na początku listopada tego roku, można śmiało zestawić z dokonaniami np. zespołu Tame Impala. / Alicja Widera

Pawlack

Wojtek Pawlak, tworzący pod pseudonimem Pawlack, to dwudziestolatek działający na pograniczu garunków indie-pop, indietronica oraz nu-disco. Pochodzi ze Śremu, a z muzyką zaprzyjaźniony jest od czterech lat. Na swoim koncie ma EPkę „Dobra zabawa”, którą tworzył przez 9 miesięcy oraz udział w wielu wydarzeniach muzycznych, już nie tylko jako słuchacz. Miłośnik melancholii znalazł się w zestawieniu „Brand New of 2018”, czyli longliście najlepiej zapowiadających się artystów na nadchodzący rok. Vintage’owe brzmienia syntezatorów są jego ulubionymi, dlatego w jego utworach wyczuwalna jest spora doza romantyzmu. Nagrywa i tworzy samodzielnie, bo chce, aby utwory były autentyczne i przepełnione jego stylem. Dwukrotnie współpracował z Ingą Chmurzyńską, którą słychać na płycie. / Anita Brylak

seeme

Kasia Makowiecka tworząc swoją pierwszą piosenkę i przyjmując pseudonim seeme rozpoczęła debiutancką podróż w świat pełen muzycznych emocji. Kasia obudowała się oszczędnymi, fortepianowymi melodiami i delikatnym, nieśmiały wokalem, tym samym stając się budowniczą intymnych utworów. Artystka zaprezentowała się dotąd w ramach Sofar Sounds, Balcony TV oraz OFF Sceny w Krakowie, udowadniając, że jej nie zabiegająca o uwagę twórczość doskonale prezentuje się live. Czyżby seeme ze swoim pianinem miała godnie zastąpić Domowe Melodie? Tego, miejmy nadzieję, dowiemy się już niedługo. / Daria Solich

tęskno

Duet tęskno, któremu towarzyszy kwartet smyczkowy jest czymś nowym na scenie… Nowym, ale czy świeżym? I tak, i nie. Fortepian i wokal od zawsze istnieją w świadomości muzycznej słuchaczy. Hania Rani oraz Joanna Longić zatapiają się w swojej twórczości w melancholii, która mam wrażenie, że zawsze gdzieś tam ciągnie za sobą ludzi. Ludzie lubią kontrasty, więc po zapętlaniu tanecznej elektroniki może przyjść czas na tęskno. Na YouTubie możemy znaleźć ich trzy utwory. Mnie najbardziej przypadło do gustu ich własne dzieło – „Galop”, który jest lekką mieszanką brzmieniową i coś się w nim dzieje. Coś, co mnie wzrusza. „Kombinacje” i „Układ sił”, aranżacyjnie podobne, rysują obraz tego, do czego Longić i Raniszewskiej naprawdę tęskno. / Natalia Mandryk

ŻAL

ŻAL nęcą specyficzną nazwą, lecz wbrew pozorom mają do zaoferowania wiele intrygujących, a przede wszystkim dobrych dźwięków. Elektroniczno-wokalny duet tworzy kompozycje, które natychmiastowo porywają do tańca, a po zakończeniu odsłuchu mimowolnie będziecie podśpiewywać je pod nosem. Staroszkolna stylistyka połączona została z elektroniką lat 80. oraz brudnymi dźwiękami gitary. W skład duetu wchodzi Jakub Buchner odpowiedzialny za wokal i gitarę elektryczną oraz Aleksander Żurowski, który nadaje elektroniczny szkielet brzmieniu duetu. We wrześniu tego roku został wydany ich debiutancki krążek „Teodor”, który do zaoferowania ma melancholijne, ale też bardziej elektroniczne i psychodeliczne momenty. / Łukasz Jankowski

komentarze

comments

Polecamy