Artykuły

Lil Peep, czyli raper przywracający emo do łask

napisane przez Łukasz Jankowski, 10 września 2017
Foto: Alex Reside

Emocje są nieodzowną częścią sztuki, więc nie powinno dziwić, że twórcy bardzo często za nimi podążają tworząc swoje dzieła. Jednym z takich artystów jest Lil Peep, który swoją muzyczną twórczość zawiesił w okolicach hip hopu, trapu, dreap popu, a do tego wszystkiego dodał elementy charakterystyczne dla stylu emo. Raper jest twórcą nietuzinkowym, więc warto pochylić się nad jego dokonaniami.

Lil Peep narodził się jako Gustav Åhr w Long Island, które opisuje jako najgorsze miejsce z jakim mógł się spotkać. Raper nie podchodził poważnie do swojej edukacji i szkołę skończył w systemie online, który nie był zbytnio wymagający, a wszelakie prace domowe kończyła za niego jego rodzicielka. Gustav opisuje siebie jako człowieka osamotnionego, który większość nastoletnich lat spędził zamknięty w swoim pokoju tworząc muzykę oraz odkrywając sztukę. Lil Peep często podkreśla, że undergroundowa scena rapowa uratowała jego życie. Młody raper obecnie traktuje muzykę jako sposób zarabiania na życie, ale rozpoczynał bez wielkich ambicji. Gustav opowiada, że często przesiadywał w pokoju grając w „Skyrima” i nie myślał o tym, że jego twórczość może wpływać na wiele młodych osób. Lil Peep zaczął tworzyć dla samego siebie i chciał udostępniać na Bandcampie coś, co brzmi dobrze. Tworzyć zaczął w 2015 roku, ale momentem zwrotnym dla jego kariery było wydanie „Crybaby” oraz „Hellboy” w ubiegłym roku.

Foto: Mario Testino / V Magazine

Można spotkać się z opiniami, że Lil Peep obrał drogę, którą początkowo kroczył Drake. Twórca przeboju „Hotline Bling” spotykał się z opiniami, że jego twórczość można sklasyfikować jako emo rap, w którym mieszał negatywne emocje z opowieściami o niełatwych relacjach damsko-męskich. Lil Peep spotyka się z podobnymi określeniami, lecz stawia krok dalej samplując staroszkolne kapele związane z subkulturą emo, czyli Brand New oraz The Microphones. Nie można również zapomnieć o stylu wizualnym, który prezentuje Gustav, a dla większości jest on kluczowy. Lil Peep jest niczym wyjęty z tumblrowych zdjęć. Swoja ekspresję postanowił wytatuować na ciele, a całość dopełniają dziwne fryzury oraz błyszczące paznokcie w różnych odcieniach czerwieni. Na początku kariery raper przypominał menela, ale teraz podkreśla, że uwielbia eksprymentować z high-fashion, co możemy zobaczyć na ostatnich sesjach zdjęciowych. Lil Peep twierdzi, że jego odważny styl właśnie teraz jest potrzebny modzie.

W tym roku do sprzedaży trafił długogrający debiut rapera „Come Over When You’re Sober, Part 1”. Na krążku odnajdziemy siedem numerów wywołujących mieszane uczucia pod względem przekazu. Kompozycje mogą wpływać na nasze samopoczucie, wprawiać w złość lub smutek, ale obok tego wydawnictwa zapewne nikt nie przejdzie obojętnie. Hipnotyczna całość została podgrzana przez romantyczne ciepło, a wszystko to pochłonęła gęsta mgła w postaci auto-tune’u. Lil Peep jest surową postacią na rynku muzycznym, która ciągle uczy się wykorzystywać swój potencjał i na jakie aspekty swojego wizerunku oraz twórczości postawić nacisk. Podczas swoich występów można zobaczyć tłumy, co może być pokrzepiające dla depresyjnej natury artysty. Nic dziwnego, że raper stara się odwdzięczyć swoim fanom prostymi gestami w postaci robienia zdjęć i rozdawania autografów. Mimo że Gustav w muzycznym biznesie nie przebywa długo, to bilety na jego koncerty nabywane są bardzo chętnie. Warszawski koncert (19.09) wyprzedał się dwa razy – najpierw w mniejszym lokalu, następnie w Proximie. Daje to nam do zrozumienia, że taka muzyka jest potrzebna, a Lil Peep odnalazł swoją niszę.

komentarze

comments

Polecamy