Artykuły

Historia Okładki: Bovska – Kaktus

napisane przez Łukasz Jankowski, 25 marca 2016

Pod pseudonimem Bovska ukrywa się Magda Grabowska-Wacławek – ilustratorka, graficzka, kompozytorka i autorka tekstów. Nietrudno zauważyć, że przydomek sceniczny pochodzi od nazwiska. Ukończyła Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina oraz wydział grafiki Akademii Sztuk Pięknych. Artystka, oprócz tworzenia własnych numerów, zajmuje się pisaniem muzyki dla orkiestry smyczkowej oraz komponowaniu muzyki do filmów animowanych. Wcześniej jej piosenki były nagrywane w języku angielskim. Jedną z nich jest „Long Way”, do której zrealizowany został klip nominowany do nagród YACH. W tym roku do sprzedaży trafił jej długogrający debiut. Wokalistka opowiada, że nie lubi półśrodków, więc nie chciała nagrywać EP-ki. Efektem pracy z Jankiem Smoczyńskim jest tytułowy numer „Kaktus”, który pojawił się w serialu „Druga szansa”. Natomiast bonusowe „The Man with an Unknown Soul” mogliśmy usłyszeć w filmie „Planeta Singli”. Dzięki tym numerom, Bovska zdobyła wielu sympatyków, którzy postanowili sięgnąć po cały album.

Mówi się, że nie można oceniać książki po okładce. Bądźmy jednak szczerzy, perfekcyjnie zaprojektowana oprawa potrafi przyciągnąć oczy potencjalnego nabywcy, wzbudzić zainteresowanie. To powiedzenie można przełożyć również na grafiki zdobiące front albumów muzycznych. Bovska nie potraktowała tego aspektu po macoszemu i nasze oczy mogą cieszyć się intrygującą wizualizacją.

Przeszukując informacje na temat artworku, możemy odnaleźć informacje, że okładkowe zdjęcie wykonał Murgrabia. Natomiast projektem grafiki zajęli się Paweł Nolbert oraz Grabovska.

Bovska: Historia okładki to dla mnie sprawa bardzo osobista, bo projektowałam ją sama, zapraszając do współpracy kilku fantastycznych twórców. Grabovska to drugie oblicze Bovskiej. Oprócz Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, skończyłam także wydział grafiki warszawskiej ASP. Bycie projektantem i bycie muzykiem przeplata się w moim życiu cały czas. Tak śmiesznie się złożyło, że Łukasz Murgrabia, którego zdjęcie jest na okładce, najpierw zgłosił się do mnie sam – po projekt graficzny czegoś dla siebie. Potem okazało się że jesteśmy sąsiadami i z tej współpracy zawiązała się między nami przyjaźń. A z tej przyjaźni potem sesja foto. Murgrabia to mistrz w swojej dziedzinie. Jestem bardzo dumna z okładkowego zdjęcia. Potem odkryłam twórczość Pawła Nolberta, z resztą dzięki Łukaszowi. Zaprosiłam go do współpracy przy okładce, bo wiedziałam, że dzięki niej nabierze smaku, który trudniej byłoby mi osiągnąć patrząc na nią tylko swoim okiem. Najtrudniej bowiem projektować coś dla siebie. Dzięki drugiej parze rąk i oczu proces projektowy był bardziej ekscytujący. Mogłam przejrzeć się w spojrzeniu Pawła.

Okładka cieszy oko, ale też powinna być połączona z resztą wydawnictwa. Nawet najpiękniejsza front albumu bez powiązania z piosenkami nie ma sensu. Kaktus nie popełnił tego błędu, całość inteligentnie współgra ze sobą.

Bovska: Okładka jest nierozerwalnie związana z resztą opakowania. W środku znajdują się zakamarki do odkrywania, saszetka na rzep i plakat, jak również dodatkowe zdjęcie i ilustracja. Kompozycja okładkowa, będąca swego rodzaju uprzestrzennionym, papierowo-malarskim kolarzem, jest również pewną plastyczną zapowiedzią tego co dzieje się muzycznie. Bo w mojej muzyce jest wiele barw i kształtów, a także form i zabaw ze słowem i jego znaczeniem. Staram się, aby to jak moja muzyka jest słyszana było spójne z tym co się u Bovskiej ogląda.

Krążek został wydany w niezwykle przemyślany sposób. W digipacku ukryta jest płyta oraz specjalna saszetka z piórami. Na stronie internetowej pojawił się opis, że płyta CD żyje wśród piór i tak faktycznie jest. Dodatkowo na okładce pojawia się ten motyw.

Bovska: Pióra są pewną metaforą. Zamknięte w folii, nie do dotknięcia, a jednak ich pierzaste kształty chce się dotknąć. Zazwyczaj gdy ktoś otwiera płytę sprawdza czy można je wyjąć, bo chciałby się je wyjąć z saszetki. Zaszyte są jednak w jej ściankach, tak aby płyta była miękko w nich zamknięta. W takiej miękkiej, bezpiecznej osłonie. Te pióra, trochę kojarzą mi się z formami roślinnymi, których przecież nie dałoby się fizycznie umieścić w pudełku. Są też delikatne i miękkie. Podobają mi się. Uważam, że pasują też do naszych brzmień i szeptów. Kopertę z piórami zaprojektowała Natalia Kopi Kopiszka.

Gdy pierwszy raz ujrzałem okładkę „Kaktusa”, to na początku uderzyła mnie ilość kolorów oraz elementów, które zostały ułożone w jedną całość. Można odnieść wrażenie, że jest to po prostu artystyczny nieład, niektórzy natomiast odnajdą pewną konsekwencję.

Bovska: Te kolory to bardzo przemyślana i zaplanowana kompozycja. Dla mnie jako muzyka-ilustratora kolor ma ogromne znaczenie, co tu dużo gadać. Kompozycja jest dość abstrakcyjna, ale dla mnie to nie chaos, a ukryty porządek, który niesie ze sobą pewne napięcia i dynamikę. To łączy się z muzyką w jedną całość, z której jako autor jednego i drugiego jestem zadowolona. Inaczej nie pokazałabym tego światu. Jednocześnie – ponieważ sama stałam się swoim wydawcą, mogłam dopilnować osobiście procesu produkcyjnego. Płyta, gdy bierzesz ją do ręki – to czujesz – jest wydrukowana na papierze niepowlekanym, co nadaje wydaniu pewnej szlachetności. Jest przyjemna w dotyku. Ważne są dla mnie takie aspekty jak dotykanie – odkrywanie – stworzenie wyjątkowego przedmiotu – bo tylko po to jest sens wydawać płyty na nośniku fizycznym. Chodzi o radość z posiadania pięknego przedmiotu i nadanie mu drugiego życia, poprzez odczepienie saszetki na rzep i zabranie ze sobą, choćby do auta. Ten projekt to pewne zamknięcie w pudełku mojej wrażliwości w danej chwili. Za każdym razem gdy dotykam opakowania, ogarnia mnie radość.

„Kaktus” to niezwykle wykreowana opowieść, w którą możemy się wsłuchać, ale i poczuć. Fizyczne wydanie oraz piosenki znajdujące się na płycie to jedność. Bovska zadbała o detale. Podczas zapoznawania się z wokalną historią, możemy eksplorować resztę wydania za pomocą wzroku i dotyku. Słuchacz może analizować teksty znajdujące się na plakacie oraz podziwiać misternie zaprojektowaną saszetkę z piórkami. Każdy szczegół wprowadza w poczucie immersji, chcemy w tym wykreowanym świecie zatopić się jak najgłębiej. Naprawdę warto to zrobić!

komentarze

comments

Polecamy