Artykuły

Daggering, czyli jak to robić i nie szokować

napisane przez Agata Kalinowska, 15 lutego 2017
Kadr z teledysku: Rihanna - Work

W 2009 roku wyszedł klip do „Pon De Floor” Major Lazer, który pokazywał przedziwną choreografię wykonywaną przez czarnoskórych tancerzy. Mniej więcej w połowie klipu zaczynają oni symulować ruchy kopulacyjne w pełnym odzieniu, co przyprawia cię o lekką konsternację. Pojawia się klasyczne zapytanie – co ja paczę? Idzie to coraz dalej przekraczając wszelkie granice absurdu. Tak właśnie do kultury popularnej przedostał się daggering, styl tańca pochodzący z Jamajki, polegający na imitowaniu kopulacji na parkiecie. Wydawało się, że to odosobniony epizod, ale daggering ciągle powraca w bardziej lub mniej subtelnej formie, jeśli w ogóle można tutaj mówić o subtelności. Określany jako dry humping – taniec wykonywany jest na karnawałach, koncertach – narobił też problemów jamajskiemu sprinterowi Usainowi Boltowi, który wykonał kompulsywny epizod taneczny na karnawale w Trinidadzie z wyglądającą na mocno przerażoną partnerką. Jamajska Komisja ds. Nadawczych wprowadziła nawet zapis zakazujący transmisji i nagrywania praktyk tanecznych znanych lub kojarzących się z daggeringiem, chociaż chyba nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Do tej pory w teledyskach jamajskich wykonawców można oglądać ‘kopulację na sucho’, która na stałe weszła do tradycji dancehallu, jak również do popkultury. Spędźcie z nami chwilę, rozruszamy was!

Major Lazer – Pon De Floor

Zsamplowany w “Run The World (Girls)” Beyonce, kawałek ten kojarzy się głównie z tym hitem, mimo że oryginał krążył po sieci już dwa lata wcześniej. Na zdigitalizowanym tle simsowego wnętrza i falujących, jaskrawych animacji tancerze wykonują daggering o wielu stopniach trudności, począwszy od klasycznego doggy style, przez symulację skreczowania na pośladkach partnerki, po przerzucanie nad wypiętą przed tobą damą nóg w trakcie uderzania kroczem o jej pupę, aż do skakania pomiędzy rozwarte nogi z wysokości. Dla sprawiedliwości genderowej jest też skakanie panom pupą na twarz. Czy mamy tu do czynienia z zaraźliwą energią,  moralnie niepoprawnymi ruchami czy zjawiskiem kulturowym – to już kwestia subiektywnej interpretacji. Nie da się jednak ukryć, że jest to jeden z najbardziej odjechanych klipów, jakie widziałam.

Vybz Kartel – Fever

Znany jamajski DJ, producent, biznesman i skandalista współpracował z Major Lazer przy produkcji „Pon De Floor”. Na Jamajce słyszeli o nim wszyscy, bo był inicjatorem wielu afer i konfliktów muzycznych, obecnie natomiast odsiaduje wyrok dożywocia za zamordowanie jednego ze swoich ulicznych żołnierzy, Clive’a Lizarda Williamsa. Adidja Palmer, bo tak się naprawdę nazywa, ogłosił się królem dancehallu, co potwierdzają rzesze fanów i miliony wyświetleń na YouTube. Poza tworzeniem muzyki prowadził jednak wiele innych interesów, między innymi miał własną markę alkoholi – Street Vybz Rum i własną produkcję prezerwatyw – Diggerin Condoms. Jego hity okupowały dancehallowe listy przebojów również w USA, a ciągnący się w latach 2006-2009 konflikt muzyczny z Mavado zaobfitował w odbywający się na drodze muzycznej dialog obelg, podobny do raperskich dissów znanych m.in. z filmu „Straight Outta Compton”. Konflikt ten przeniósł się nawet do kultury ulicznej i nie raz kończył się zamieszkami (Gaza vs Gully). Vybz Kartel podobno już nie nagrywa, a nowe utwory sklejone są ze starych nagrań, chociaż plotki krążą, że materiał jednak powstaje w więzieniu. Klip do „Fever” pochodzi z 2016 roku dając znać, że diggering ciągle ma się dobrze.

DJ Snake, Lil Jon – Turn Down for What

Pochodzący z Francji Dj Snake sparował się z innym dancehallowym guru – Lil Jonem z Atlanty – i nagrali kawałek, który pomimo że ma dosłownie trzy zapętlone linijki tekstu, funduje ci niezłego kopa dzięki tempu 100 bpm i dość sugestywnej inspiracji, żeby nie trzeźwieć (w slangu „Turn Down for What” to pytanie retoryczne, gdy ktoś chce albo zaczyna trzeźwieć; taki doping do kontynuowania bałaganu). Klip zrobił duet DANIELS i udało im się dołożyć do kawałka jeszcze więcej węgla. Twerking, daggering i brazylijski surra de bunda – taniec, którego nazwę tłumaczy się jako karanie tyłeczkiem albo, jak kto woli, łajanie pupą – i Azjata rozwalający w dzikim szale doniczki swoim kroczem i kopulujący z wyłączonym telewizorem, dają efekt zgodny z zamierzonym. Co ja paczę po raz drugi.

Kendrick Lamar feat. Bilal, Anna Wise, Thundercat – These Walls

Jeden z moich ulubionych kawałków z „To Pimp a Butterfly”, który z jednej strony opowiada o przyjemności, jaką daje sława, sex, zapomnienie, a z drugiej kusi się o pokazanie drugiej strony medalu, konsekwencji, cierpienia, tęsknoty. Funkowe brzmienie pozwala się pobujać, w klipie więc gdy kamera podróżująca przez pomieszczenia domu, w którym odbywa się dzika biba, dociera w końcu do Kendricka, stoi on za zgiętą w pół dziewczyną i uprawia daggering slow motion doggy style. „I love it when I’m in it” – śpiewa, a my wiemy przecież, o co chodzi.

Rihanna feat. Drake – Work

806 milionów wyświetleń i rośnie, podwójny klip do „Work” w swojej pierwszej wersji pełen jest jamajskich odniesień. Od strojów po ruchy taneczne, przypomina trochę równie parującą, elektryzującą atmosferę innego klipu Kendricka do „i”. Od lat ciągnąca się dyskusja o zapożyczanie przez mainstreamowych artystów elementów kultur mniej znanych jest otwarta. Polecam przeczytać artykuł na fuse.tv. Dobrze ogląda się Rihannę i Drake’a, ale warto też wiedzieć, skąd oryginalnie pochodzą niektóre motywy i dlaczego ten inspiracyjny tygiel traktowany jest z taką ignorancją.

komentarze

comments

Polecamy